Kto tym razem? Citigroup.
Dziś dowiedziałem się, że Citigroup – właściciel m-in. mojego banku (Citi Handlowy) stracił jeden procent informacji z bazy danych klientów. A były to nazwiska, adresy e-mail i numery konta 210 000 tysięcy klientów banku. Jak podaje gazeta.pl, bank nawet bezpłatnie wymieni karty klientom, którzy zostaje poszkodowani.
To w czym problem? Otóż bank wie o tym incydencie od początku maja. W tym czasie wielu użytkowników mogło się stać ofiarami np. ataków phishingowych. Paweł Zegarłowicz , rzecznik prasowy banku w Polsce zapewnił, że:
w ostatnim okresie nie zaobserwowano jakiejkolwiek aktywności związanej z tą informacją prasową
co jest nawet uspokajające, zważając na to, że dane Polskich klientów nie zostały naruszone. Za to wired.com dotarło do pracownika, który zapewnia, że
implemented enhanced procedures to prevent a recurrence of this type of event
ale co to znaczy dla klientów, jakie kroki dokładnie podejmuje bank – tego się nie dowiemy.
Proste, prawda? Nic tak nie wzbudza chaosy jak świadomość, że nasze pieniądze nie są bezpieczne. W dzisiejszych czasach, każdy może stracić oszczędności życia, za to przestępca nawet nie musi wychodzić z domu. A do zyskania są duże pieniądze. Szkoda tylko, że nie zawsze bank bierze za to odpowiedzialność.
Coraz więcej oszustw w UK.
Ostatnie statystyki z National Fraud Authority w Wielkiej Brytanii pokazują, że 38 miliardów funtów zostało wyłudzone w minionym roku. To oznacza wzrost o ponad 25%. W sektorze publiczny było to 21,2 miliarda, w sektorze prywatnym 12 miliardów, a pozostałe 4 miliardy były od ofiar indywidualnych.
Zresztą, według NFA, wzrost, przynajmniej jego część, był oczekiwany. Głównie dzięki większej wykrywalności takich przestępstw. Po raz pierwszy, szacunki te zawierają też oszustwa na zamówieniach i grantach. Najwyższa skradziona suma to było 3,8 miliarda w sektorze prywatnym.
Na dzień dzisiejszy, nic nie wskazuje, że straty z tytułu takich przestępstw będą spadać. W końcu cały świat wychodzi z recesji.

