Tracisz dane nie tylko przez zaniedbanie…
Ponemon Institute przeanalizował przypadki utraty danych w 38 brytyjskich firmach z 13 różnych sektorów gospodarki. Według tego badania, niedbałość, jako pierwsze źródło wycieku danych została zastąpiona przez awarie systemowe.
Wzrost o 13% w kosztach utraty danych oznacza, że organizacje zapłacą 71 funtów za każdy utracony wpis. Tego, co firma średnio zapłaci, nie da się za bardzo ustalić, bo sumy wahają się od 36 000 do 6,2 miliona funtów.
29% z tych ataków to te, którą są złośliwe lub noszą znamiona przestępstwa. To wzrost o 7% w 2010 roku, w porównaniu z poprzednim okresem. Spośród wszystkich przypadków, w których wyciekły dane, aż 37% wynikało z awarii systemów, co w porównaniu z 2009 rokiem stanowi 7% wzrostu. Zagubienie, kradzież lub błędy popełnione przez zewnętrzne osoby to o 5% więcej niż w 2009 roku, czyli 29%. Natomiast zaniedbanie to „tylko” 34%, co oznacza spadek o 11%.
Wsród badanych, 7 firmz 10 jako rozwiązanie swoich problemów podało szyfrowane danych, a 69% (czyli prawie tyle samo) zdecydowało się na zwiększenie kontroli użytkowników.
Ponadto w zeszłym roku, Biuro Komisarza ds. Informacji (Information Commissioner’s Office = ICO) dostało w ręce nowe metody – miedzy innymi możliwość nakładania dotkliwych kar pieniężnych na firmy, które tracą dane z powodu niedbałości.
“Regulators are cracking down to ensure organisations implement required data security controls or face harsher penalties,” said Dr Larry Ponemon, chairman and founder of the Ponemon Institute. “Confronted with both malicious and non-malicious threats from inside and outside the organisation, companies must proactively implement policies and technologies to mitigate the risk of costly breaches.”
I coraz mniej oszustw w USA…
W zesłym roku, kradzeiże tożsamości i oszustwa z tym związane spadły o 28%, a całkowita liczba ofiar to 8,1 miliona - czyli o 2,9 miliona osób mniej niż w 2009 roku. Z kolei skradzione sumy to 37 miliardów dolarów, czyli 16 miliardów mniej niż w 2009. Tak przynajmniej podaje corocznyc raport Javelin Strategy & Research. No i największe wrażenie robi fakt, iż to najniższe liczby w tym zakresie od 8 lat.
Średnia strata w przeliczeniu na ofiarę spadała z 5000 dolarów do 4600 w 2010. Co spowodowało te spadki? Wiemy, że na takie ataki zostało wystawione 26 milionów osób w 404 przypadkach kradzieży danych. W porównaniu z 221 milionów w 604 wypadkach w 2009 roku.
Coraz częściej klienci są świadomi ryzyka kradzieży tożsamości. Dlatego coraz częściej pojawiają się dodatkowe obostrzenia, wymuszenie identyfikacji użytkownika, a także monitorowanie operacji na kontach. To wszystko miało wpływ właśnie na wspomniany spadek. Poza tym wzrost zabezpieczeń w przedsiębiorstwach i sukcesu służb bezpieczeństwa, razem z poprawą warunków ekonomicznych nie pozostały bez wpływu.
Raport o postępach w rozwoju cyberbezpieczeństwa.
Prezydent Barack Obama i Howard Schmidt – car cyberbezpieczeństwa wydali oświadczenia, które pokazują, iż kwestia ochrony naszych danych jest cały czas ważna, nie tylko dla publicznego, ale i prywatnego sektora. Coraz więcej jednostek podejmuje ten temat i rozwija inicjatywy, które mają ułatwić nam życie.
Kwestie poruszone w raportach, zawartych we wspomnianych oświadczeniach, to przede wszystkim zmiany organizacyjne, jeśli chodzi o bezpeiczeńtwo IT, w administracji Obamy. To właśnie ma wskazywać na fakt, że Biały Dom przyjął sobie jako jedne z priorytetów cyberbezpieczeństwo.
To całkiem dobra wiadomość, żę coraz więcej osób pracuje nad tą kwestią. Poza tym, sektor prywastny też nie pozostaje obojętny. Mam nadzieję, że standardy, które wyznacza sektor publiczny będą miały na celu raczej integrację systemów ochorny niż narzucanie nowych inicjatyw. Jeśli chodzi o więcej szczegółó, sprawdź DarkReading.

